Skip to Content

Przeciw ciału, przeciw światu - aniomozje wobec materii w chrześcijańskich ruchach ascetycznych

Tematem referatu jest, gnostyczna w swej proweniencji, tendencja do negowania istotności materii – w tym zwłaszcza ciała – przez chrześcijan pierwszych wieków po Chrystusie. Pobożni doby starożytnej upatrywali w ciele siedliska wszelkiego zła. Odmawiali mu wartości, negowali jego znaczenie, nie ważąc na to, iż według prawideł swej wiary sami byli dziełem bożym, a wcielenie boskiego Logosu miało miejsce właśnie w ciele. Dążąc do doskonałości, z całych sił starali się ośmieszać, zaniedbywać, a nawet niszczyć to, co sami nazywali plugawym grobem, domem publicznym, siedliskiem demonów. Wszystko w imię dążenia ku doskonałości, byciu niczym aniołowie już za życia doczesnego. W swym wystąpieniu przedstawię pokrótce koleje gorączki chrześcijańskiego negowania ciała. Dla lepszego nakreślenia złożoności i przyczyn zjawiska, zacznę od omówienia idei starożytnego doketyzmu – doktryny zakładającej, iż Jezus Chrystus nie posiadał rzeczywistego, materialnego ciała. Wraz z opaczną interpretacją fragmentów Pisma Świętego doprowadzić miało to do, jak pisał Ryszard Przybylski, „epidemii pustelnictwa” w III i IV wieku po Chr. W tym miejscu omówię intencje przyświecające czcigodnym mnichom, którzy w ucieczce przed światem i materią udawali się na pustynne odosobnienie, aby tam toczyć bój o swą duszę, mocując się z demonami własnej cielesności. Aby podkreślić koloryt chrześcijańskiej walki z ciałem, pokrótce poruszę kwestię późniejszych przykładów chrześcijańskiego krwawego veta w kwestii honorowania doczesnej powłoki jako wartej uwagi prawdziwego chrześcijanina. Pokrótce wspomnę więc o zjawiskach tak fascynujących dla współczesnego badacza, jakim jawią się flagelanci oraz prawosławni skopcy.

Miłosz Wiśniewski




stat